Czy w biznesie jest miejsce na empatię? Spotkanie z Jackiem Jakubowskim i gościem specjalnym – Andrzejem Jeznachem

Wchodzę do Centrum Empatii. Wita mnie Jac, chwilę później poznaję Andrzeja – autora publikacji Szef, który ma czas. Ewolucja zarządzania – dziennik budowy turkusowej firmy. Pamiętam Andrzeja z programu Inny punkt widzenia, który prowadził jeszcze Grzegorz Miecugow. Ale widząc go na żywo, wygląda młodziej. Czekając na resztę słuchaczy, Andrzej i Jac siadają naprzeciwko siebie, obaj zakładają nagę na nogę. Dwoje coachów, którzy patrzą na siebie, jakby widzieli lustrzane odbicie. – W swojej ostatniej książce – rozpoczyna Jac – pokazałeś, jak włączać empatię w sposób zarządzania firmą. Rozumiesz, jak zadbać o swój sukces. Nie mówisz o empatii wprost, ale ją stosujesz. Model zarządzania, który opisałeś, to model oparty na empatycznej współpracy.

Dołącza do nas grono słuchaczy. Andrzej zauważa, że świat korporacji łączy różne środowiska ludzi: – Każdy pracownik ma inne potrzeby. Każdy pracuje w innym celu. Ale firma to zespół ludzi, którzy muszą ze sobą współpracować. Jakość tej współpracy przekłada się na przychody. Zarabianie pieniędzy nie może być jedynym celem przedsiębiorcy. Myśląc o sprawnie działającej firmie – mówi – myślę o życiu pracowników. Znajduję sposób, by chcieli mnie słuchać, tworząc im warunki do życia, jakich potrzebują. Tłumaczę im swoją wizję, ale pamiętam o ich potrzebach.

Ktoś z sali ożywia się, mówiąc, że korporacje wymagają od ludzi tylko efektywności. Pracownik nie znajduje w swoim życiu zawodowym miejsca, by okazywać emocje. Czy w firmie nie ma miejsca na okazywanie uczuć? Jac unosi brwi. Brak empatii – zaczyna mówić – zabija produktywność. Kiedy szef znęca się nad zespołem, sabotuje własny interes. Próbuje zmuszać ludzi, by zwiększali obrót. Myśli o zysku, dlatego postrzega pracowników jak pozbawione uczuć narzędzia. Zapomina, że pracują dla niego ludzie, żywe istoty, które potrzebują akceptacji, zrozumienia, bezpieczeństwa, samorealizacji.

Okazywanie emocji w korporacji

Czy to możliwe? – Ludzie w korporacjach – mówi Jac – często zmuszają się do okazywania emocji. Bo widzą w tym korzyść. Nie robią tego, by kogoś zrozumieć, chcą po prostu kogoś nabrać. W tym tkwi problem. Okazujemy zrozumienie, tratując je jak komendę komputerową. I liczymy, że zadziała. Szukamy instrukcji obsługi do pracowników, sposobu, dzięki któremu inni zaczną robić to, co chcemy. Innym razem to szef zmusza pracowników, by próbowali identyfikować potrzeby klientów. Ale przecież szef nie pokazuje jak to robić, więc oni muszą udawać. Praca to też środowisko życia. Nie doświadczając empatii, nie umiemy jej stosować, zamrażamy emocje, stajemy się bezwzględni, gardzimy potrzebami innych. W efekcie postrzegamy ludzi jak pionki i sami się tak czujemy.

Każdy ma swoją rolę

Co jest głównym zadaniem firmy: zrozumienie potrzeb pracowników, czy generowanie zysku? – Ja myślę – mówi Andrzej – że każdy pracownik zasługuje na dwie fundamentalne rzeczy, które szef powinien mu dać. Są to: zaufanie i szacunek. Jako szef, mam prawo kogoś nie rozumieć, ale moim celem nie jest wywieranie presji na tym człowieku, tylko stworzenie mu warunków do lepszego życia. Jeśli pracownik zaczyna szczęśliwe życie w chwili, w której wychodzi z pracy, to znaczy, że praca jest dla niego przykrym obowiązkiem. Taki balans nie oznacza warunków do lepszego życia. Szef powinien „mieć czas”, by zadbać o zespół. W ten sposób dba o siebie, bo jego życie nie kończy się w pracy.

W jaki sposób empatia może pomóc zwiększyć kapitał firmy? – Przede wszystkim – mówi Jac – empatia to coś więcej niż narzędzie. To proces, sposób, który wymaga od nas uważnienia potrzeb i emocji drugiej osoby. To nie zawsze jest możliwe w każdej firmie. Bo wymaga od nas dojrzałości. Ale włączając empatię do sposobu zarządzania firmą, uczymy pracowników, jak jej używać. Ludzie czują się ważni. Pracują i, gdy identyfikują potrzeby klientów, są autentyczni. Zaczynają wierzyć w politykę firmy, która na pierwszym miejscu stawia potrzeby klienta. I to przekłada się na zysk.

Rola wychowania

Czy w sferze szerzenia empatii mamy szansę na dobrą zmianę? Jac zwraca uwagę, że w trakcie rozwoju nabywamy przekonania, których sens brzmi mniej więcej tak: Okazując emocję, mogę sobie zaszkodzić. Czy rzeczywiście tak jest? Podsumuję słowa Jacka: Zamrażamy emocje, kiedy dzieje się źle. To może być adaptacyjne. Bo nie czując (np. współczucia), łatwiej nam walczyć. Problem pojawia się wtedy, gdy uczymy się odcinać od emocji w relacjach z innymi ludźmi na codzień. Podejrzewamy innych, nie ufamy, oceniamy, nadmiernie krytykujemy, wyśmiewamy, tłumiąc tym samym własne poczucie krzywdy. Szerząc empatię, Jac inspiruje do zmian w kierunku bycia uważnym na potrzeby własne i innych ludzi. Odnajduje tych, którzy – często nieświadomie – zaczęli promować empatię w biznesie i prywatnym życiu. Pokazuje tych ludzi, drogę, którą musieli przejść. I trzeba przyznać, że te osoby zrobiły wielką pracę dla siebie, i dla innych ludzi.

 

Autor: Maciej Jarzębski