Jak empatia pomaga rozwijać intuicję oraz inteligencję emocjonalną?

Każdy kiedyś zetknął się z sytuacją, w której osoba zachowująca się spokojnie i bezkonfliktowo wzbudzała w nas niepokojące uczucie zagrożenia. Nie potrafimy jednak powiedzieć, czy to „coś z nią nie tak, czy ze mną”. Czasami dopiero, gdy doskwiera nam jakaś niejasność, dociera do nas, że możemy być powodowani własnymi ukrytymi założeniami i nieświadomymi spostrzeżeniami. Powodują powstawanie zjawiska nazywanego intuicją, które pozwala nam przeczuć, co się może wydarzyć: dobrego lub złego. Intuicja ważna jest nie tylko w sytuacjach dramatycznych. Jest codziennością, zjawiskiem towarzyszącym nam w pracy, życiu rodzinnym, zabawie, odpoczynku. Wiele osób w wyborze miejsca pracy kieruje się „nieracjonalnymi” przesłankami np. atmosferą, sposobem traktowania ludzi, jakością dojazdu. Często rezygnują z większych pieniędzy, bo chcą czuć się dobrze, móc z zainteresowaniem rozmawiać ze współpracownikami, być wysłuchiwanym i sprawiedliwie ocenianym. W wyborach towarzyskich staramy się znaleźć ludzi gotowych na wspólna zabawę, rozmowę, o podobnej wrażliwości i stylu. Stare ludowe przysłowie „Kto z kim przestaje takim się staje” to mądra świadomość wpływu empatycznego, jaki wywieramy na siebie nawzajem. Chcemy być w środowisku, które wywrze na nas dobry wpływ. Czy to jest nierozsądne?

Jeżeli potrafimy zintegrować naszą intuicję z poznawczą obróbka intelektualną, potrafimy dokonywać sensownych wyborów, intensywnie się uczyć w oparciu o doświadczenie, budować osobowe relacje z innymi ludźmi, angażować się w sprawy społeczne oraz przeżywać sztukę. Dzięki świadomości, że jesteśmy bytem intuicyjnym oraz empatycznym, a jednocześnie racjonalnym, możemy skuteczniej kierować naszym życiem.

Ponieważ intuicja i empatia są to procesy nieświadome lub przedświadome, a na dodatek związane z emocjami, przez wiele lat nie były traktowane poważnie, tak w nauce, jak również w życiu, jako wiarygodne źródło pewności decyzyjnej. I słusznie, bo pewność w tak złożonym świecie jest zgubna. Ale ów margines niepewności dotyczy również decyzji podjętych na podstawie skomplikowanych analiz i w toku długiego procesu. Więc – dlaczego ich dokonujemy? Możliwe, że służą one emocjonalnej redukcji niepewności osób podejmujących decyzje, na tej samej zasadzie, jak rytuały służą kulturom pierwotnym. Czyżby zabobony dla racjonalistów? W dziedzinie psychologii wielu doradców stosuje następująca metodę: komuś, kto ma kłopot z podjęciem decyzji, rekomendują wypisanie na kartce wszelkich „za” i „przeciw”. Znana jest anegdota na ten temat opowiadająca o człowieku, któremu przecież nie można odmówić racjonalizmu – K. Darwinie. Podejmował decyzje co do tego, czy się ożenić, czy nie. Postąpił zgodnie z opisanym powyżej wzorem. Argumentów za i przeciw było tyle samo. Jego zapiski świadczyły o równowadze i w zasadzie powinny prowadzić do sytuacji patowej. Ale Darwin napisał pod analizą: „Ożenić się, ożenić się, ożenić się!!!!” I dodał „c.b.d.d.” czyli zapis stosowany przez matematyków pod przeprowadzonym dowodem. Prawdopodobnie któryś z argumentów musiał go szczerze poruszyć i „zadecydować za niego”.

Badacze intuicji nie muszą w zasadzie zachęcać do zaufania intuicji intuicyjnie. Ludzie i tak podejmują decyzje intuicyjnie częściej, niżby to chcieli przyznać. Inna sprawa, czy zdają sobie z tego sprawę, czy też „dośpiewują” sobie argumenty. Psychologia dostarcza wielu dowodów na to, że potrafimy znaleźć zupełnie rozsądne wyjaśnienia intuicyjnie podjętych decyzji. Jednak są one dalekie od prawdziwych motywów decyzji. Po prostu nie umiemy przyznać się przed sobą i innymi, że nie wiemy, dlaczego tak a nie inaczej zachowaliśmy się. Przykładowo: można eksperymentalnie wywołać krótkotrwałą, nieświadomą awersję do neutralnych z natury rekwizytów np. do parasoli, nożyczek lub marchewek.. Gdy pokażemy osobom badanym zdjęcia różnych postaci mających rozmaite rekwizyty, w tym znienawidzone parasole, nożyczki lub marchewki, to osoby z „felernymi” rekwizytami zostaną wybrane jako antypatyczne lub nieatrakcyjne. Ciekawe jest to, jak badani tłumaczą swe wybory. Będziemy mogli wysłuchać dogłębnej analizy dotyczącej tego, dlaczego negatywnie oceniono osoby ze zdjęć : bo mają nieprzyjazne spojrzenia, są niezgrabne, źle ubrane itp. Te racjonalizacje nie mają oczywiście nic wspólnego z rzeczywistym powodem dokonywanych ocen. Tego typu eksperyment to jest w zasadzie dowód zarówno na słabość naszego rozumowania logicznego, jak też na niebezpieczeństwa intuicyjnych wyborów. Ale wynika z niego jedno : czymkolwiek byśmy się nie kierowali, chcemy wierzyć, że nasze przesłanki były racjonalne, logiczne i zrozumiałe dla innych.

To, co otrzymujemy dzięki naszym neuronom lustrzanym, czyli zdolność intuicyjnego rozumienia, niestety nie chroni nas przed błędami. Może się wydarzyć, że nasze spostrzeżenia zaktywują za pomocą naszego neurobiologicznego systemu program, który nasz mózg początkowo postrzega jako pasującą kontynuację tego co się dzieje, a który z czasem okazuje się być zupełnie błędny. Intelektualna analiza bynajmniej również nie jest wolna od błędnych interpretacji naszego postrzegania drugiego człowieka. To, jak oceniamy kwestie międzyludzkie za pomocą racjonalnego myślenia, również mogą nas wyprowadzić na manowce. Jednym z kolejnych ograniczeń naszego aparatu intelektualno – analitycznego jest jego powolność. Nasze przemyślenia na temat innego człowieka zazwyczaj trwają dłużej, niż jego ocena intuicyjna. Lustrzane neurony działają naprawdę spontanicznie i szybko gdyż to co przywołują jest już dostępne online.

Biorąc pod uwagę powyższe należy przyjąć, że intuicja i analiza racjonalna oparta na zasadach logicznego wywodu nie są w stanie siebie wzajemnie zastąpić. Oba systemy pozyskiwania informacji pełnią ważną rolę i powinny być stosowane łącznie. Sama intuicja może być stosowana bez języka, ale to właśnie język stwarza nam możliwość prostego i jasnego wypowiedzenia się i dialogowania na temat naszej intuicji.

Czy można zwiększyć trafność decyzji podejmowanych intuicyjnie, szczególnie decyzji społecznych?

Tak, a empatia jest tu bardzo pomocna. Pomaga zdobywać doświadczenia owocujące „napełnianiem nieświadomego kontenera wiedzy o świecie”. Szybkość intuicyjnych decyzji wiąże się z tym, że na podstawie pewnych cech osób lub sytuacji niejako automatycznie załączamy „program” przetwarzania prowadzący do decyzji, co robić. Czy ów program jest adekwatny? To zależy, czy mamy wybór, czyli od naszej złożoności. Trafność uruchamiania „programu” wiąże się z bogactwem dostępnych wzorów sytuacji i złożonością wewnętrznych Teorii Umysłu (Theory of Mind) czyli powiązań pomiędzy reprezentacjami różnych zjawisk i cech u ludzi. Tymczasem empatia może warunkować to bogactwo. Empatyzując z drugim człowiekiem, dokonujemy decentracji, czyli odklejenia się od własnej perspektywy przeżywania i rozumienia na rzecz „wejścia w jego buty”. Czym dojrzalszy poziom empatii, tym mechanizm ten jest silniejszy. To z kolei wiąże się z przyjemnym uczuciem, że się zrozumieliśmy, ze nastąpiło spotkanie (w sensie buberowskim). I tak oto przyjemne uczucie działa jak wzmocnienie w uczeniu się i powoduje, że nieświadomie internalizujemy sposób postępowania wobec tej osoby, wzbogacając swój repertuar zachowań oraz skojarzeń.

Jednocześnie osoby empatyczne mają bogatsze środowisko społeczne, dzięki czemu mają więcej okazji do empatycznego spotkania z różnymi ludźmi i sytuacjami. W ten sposób sami stają się bardziej wszechstronni i wewnętrznie zróżnicowani. Owo nieświadome „oprogramowanie” powstaje na bazie doświadczeń. Trochę przypomina układ immunologiczny, który potrafi zwalczyć tylko takie mikroby, które zna. Małe dzieci i osoby, które przebywają w sterylnym środowisku, mają słabe układy immunologiczne, które nie potrafią rozpoznać wielu zagrożeń. Osoby wystawione na wiele zagrożeń potrafią konstruktywnie zareagować na wiele mikrobów. Podobnie tu – adekwatność i elastyczność nieświadomych procesów poznawczo – decyzyjnych zależy m.in. od bogactwa dotychczasowych doświadczeń.

Trzeci powód, dla którego empatię należy uznać za czynnik wspierający adekwatność decyzji i zachowań społecznych jest taki, że osoby empatyczne mają większe zaufanie do siebie i świata, a więc rzadziej podejmują decyzje motywowane potrzebą obrony. Występuje tu sprzężenie zwrotne pomiędzy adekwatnością, skutecznością a zaufaniem do siebie i innych. Stojąc wobec złożonej sytuacji wymagającej szybkiej decyzji, osoba empatyczna po prostu robi to, co każe jej intuicja, często osiąga pożądany rezultat, więc rośnie jej zaufanie do siebie. A ponieważ świat społeczny staje się coraz bardziej „oswojony”, to nie musi się bronić, a w miejsce lęku pojawia się ciekawość zjawisk i ludzi. Mniej też racjonalizuje swoje zachowania, więc nie jest też zmuszona do bycia „konsekwentną” pomimo zmieniających się warunków.

Można więc przypuszczać, że u osób empatycznych szybciej rozwija się też inteligencja emocjonalna. Przypomnijmy, że wszystkie emocje są bowiem w istocie motywatorami do działania („motere” oznacza „poruszyć”, a przedrostek e- „ku czemuś”). W inteligencji emocjonalnej chodzi więc o inteligentny wybór działania motywowanego emocjami. Czynnikami sukcesu są tu możliwość wyboru wzorów zachowania z szerokiego spektrum na podstawie adekwatnych czynników. Osiągniecie tej złożoności wymaga pracy, nieraz trudnej emocjonalnie, nad sobą samym. Jest to ta sama praca, która towarzyszy rozwojowi empatii aż do poziomu empatii dojrzałej. W drodze tej konieczna jest wytrwałość oraz pewien etos. Ten czynnik wytrwałości, aktu woli, godzenie się z trudami drogi ku rozwojowi empatii i inteligencji emocjonalnej jest kluczowy. Kiedy przykładowo przegrywasz w rywalizacji, przeżywasz złość, niepokój, smutek. Chciałbyś się zemścić lub uciec. Akt woli potrzebny jest, aby w tym miejscu się zatrzymać i poświęcić tej sytuacji uwagę. Jeśli będziemy w stanie z uwagą przyjrzeć się sobie i rywalowi w tej sytuacji, bez odcinania się od przykrych emocji, to możemy wiele skorzystać. Wejdźmy empatycznie w buty rywala. Co on przeżywa? Co nas łączy? Czego mogę się od niego nauczyć? Czego mu zazdroszczę i czy chcę to umieć? Wykonując taką pracę możemy czasami się przekonać, że nawet niepokój, czy lęk może być motywujący do przekraczania nieadekwatnych nawyków. Empatia może pomagać w tej drodze, a nawet nadawać jej sens, o ile inni ludzie są dla nas wartością.

Autorzy: Dorota Szczepan Jakubowska, Jac Jakubowski
Redakcja: Szymon Niemiec

Autorzy upoważniają do rozpowszechnienia materiałów z zachowaniem autorstwa oraz logo Grupy TROP i tylko na bezpośredni użytek przedsięwzięć zgłoszonych do akcji oraz zarejestrowanych na stronie.